Harpagan-51. Relacja Marcina Kargola zdobywcy 3 miejsca TP50

Harpagan51

Klątwa miejsc 7-11 i czasowej straty do podium niewynoszącej więcej niż 20 minut z ostatnich edycji Harpagana, była ciężarem, którego jechałem się pozbyć. Mówiłem to głośno i otwarcie – czas w granicach 5,5 godziny może dać podium i jak nigdy byłem pewien, że mnie na to stać.


Spokój i opanowanie

Wybiła siódma i blisko 200 osób wystartowało na trasę 51. edycji Harpagana. Obsada niezwykle mocna. Kwitowski, Bałchanowski, Sontowski, Słoma, nasz zacny przjyaciel Bąkiewicz, Choiński, Arseniuk, Kaczmarek, Łosiewicz… Grubo, mocno i każdy miał wielką chęć na to, żeby zamieszać i wbić się na harpaganowe podium.

Szczególnie było to widać podczas biegu w stronę PK1, kiedy to zupełnie nikt nie wysuwał się na prowadzenie. Dwudziestu chłopa całą grupą biegło w kierunku pierwszego punktu, zupełnie nie forsując tempa. Tylko spokój mógł nas uratować.

PK1 podbijamy (ja, Słoma, Choiński, Bąkiewicz) jako drudzy i szybko obieramy kierunek na PK2. Śmignęliśmy pewnym wariantem i wbiliśmy się prosto na lampion. Jak się okazało, nie było tam przed nami nikogo. To się w naszej historii wspólnych startów nie zdarzało – zazwyczaj pierwszy punkt był spektakularną wtopą, a później goniliśmy.  http://marcinkargol.pl/harpagan-51-relacja/

Cała relacja na : http://marcinkargol.pl/harpagan-51-relacja/


Facebook