BNORDZ4. RODZINNA? TAK. ŁATWA? NO… TO JEDNAK ABENTOJRA. MEDALIŚCI BNO4 – TRDZ -D1 1. miejsce - Antonina Kucińska 2. miejsce - Blanka Piekut, Filip Piekut 3. Miejsce – Julia Kociełek, Jakub Nowosielski MEDALIŚCI BNO4 – TRDZ -D2 1. miejsce - Leonard Żywna 2. miejsce - Leon Korneluk 3. Miejsce - Łucja Piec, Jakub Piec, Marek Nowicki (wszystkie PK!) 4 kilometry. Mapa. Lampiony. Dwie kategorie: D1 i D2. I rodziny, które ruszyły na trasę z takim zapałem, jakby od znalezienia punktów zależały losy całej Nidzicy. A najlepsze? To była ta sama trasa, na której mierzyli się zawodnicy OPEN. Ci od wariantów, tempa i miny: „ja tylko sprawdzam przebieżność”. A tutaj dzieciaki, rodzice, opiekunowie, młodzi zawodnicy… i pełne skupienie nad mapą. Były narady. Były szybkie decyzje. Było klasyczne: „czekajcie, ja wiem, gdzie jesteśmy!” I były powroty na metę z uśmiechem, którego nie da się wpisać w tabelę wyników. Jedna drużyna odnalazła wszystkie
TRASA RODZINNA. MIAŁO NIE BYĆ KLASYFIKACJI… ALE WYSZŁA ABENTOJRA.
TRASA RODZINNA. MIAŁO NIE BYĆ KLASYFIKACJI… ALE WYSZŁA ABENTOJRA. A jak wychodzi Abentojra, to wiadomo. Mapa trochę kusi. Las trochę miesza. Dzieci nagle wiedzą wszystko. Dorośli udają, że od początku mieli taki plan. Trasa Rodzinna miała być przede wszystkim przygodą. Bez presji. Bez walki o sekundy. Bez wielkiego ścigania. Miało być spokojnie, rodzinnie i z uśmiechem. No i było. Przez jakieś pierwsze trzy minuty. Potem pojawiły się punkty, decyzje, narady rodzinne, strategiczne spojrzenia w mapę i klasyczne: „Nie, nie, ja jestem pewien, że to tędy.” Były dzieci, które prowadziły dorosłych. Byli dorośli, którzy dzielnie dotrzymywali kroku dzieciom. Były drużyny, które pokazały, że rodzinna przygoda też może mieć sportowe serce. Bo na Trasie Rodzinnej nie wygrywa tylko ten, kto jest pierwszy. Wygrywa ten, kto wraca z błotem na butach, uśmiechem na twarzy i historią zaczynającą się od: „Słuchajcie, zgubiliśmy się tylko trochę…” Ogromne brawa dla wszystkich rodzin! Za odwagę. Za współpracę.
🧭 WSTĘPNE WYNIKI JUŻ SĄ! 😂 TR50
🧭 WSTĘPNE WYNIKI JUŻ SĄ! 😂 TR50 Jedni sprawdzają punkty. Inni czasy. A jeszcze inni... próbują sobie przypomnieć, w którym momencie wszystko poszło zgodnie z planem. 😎 Podobno trasa była za trudna. Podobno but cierpiał. Podobno trzeba było zejść z roweru. W lesie. Na rajdzie terenowym... Komisja Abentojry potwierdziła również, że: 🧭 mapa nie prowadzi sama, 🌲 drzewa nadal stoją tam, gdzie stały, 🚵 podjazdy nie stały się bardziej płaskie, a punkty kontrolne... złośliwie czekały dokładnie tam, gdzie narysował je autor trasy. 😉 Dziękujemy za fantastyczną rywalizację! Jeśli w wynikach zauważycie coś, co wymaga wyjaśnienia, dajcie nam znać. A jeśli wszystko się zgadza... To pozostaje już tylko jedno. Przeanalizować mapę i zacząć planować rewanż za rok. ❤️🧭 Numer startowy Imię Nazwisko trasa META/godz PKT 302 Tomasz Stefański TR50 13.35,33 17 306 Mariusz Leśniowski TR50 14.17,00 17 330 Arkadiusz Justynowicz TR50 14.24,10 17 315 Mikołaj Dawid TR50 14.41,50 17 307 Sylwester
Miała mieć 4 kilometry.
Miała mieć 4 kilometry. Las tylko się uśmiechnął. Pierwsza w historii Abentojry trasa TBNO4 OPEN udowodniła, że w biegu na orientację liczba kilometrów to... tylko propozycja. Na mapie było około 4 km. Na zegarkach zawodników... ponad 7 km. I właśnie dlatego biegi na orientację są tak uzależniające. Tutaj nie wygrywa ten, kto biegnie najszybciej. Wygrywa ten, kto najrzadziej mówi "chyba tędy". Limit czasu okazał się bezlitosny. Spośród wszystkich startujących tylko dwie osoby zdołały pokonać trasę w wyznaczonym czasie. Wielkie brawa dla zwycięzców! 1. miejsce – Paweł Jabłoński 2. miejsce – Andrzej Marcjanik Ogromne podziękowania należą się również Bogdanowi Lechowi, autorowi tej piekielnie sprytnej trasy. Bogdan... teoretycznie niby narysował tylko "kilka kresek" na mapie. A potem okazało się, że te kreski potrafią skutecznie przetestować cierpliwość, orientację, kondycję i... poczucie humoru.
TR50 MĘŻCZYŹNI. 50 KILOMETRÓW I ZERO GWARANCJI, ŻE LAS BĘDZIE W DOBRYM HUMORZE.
TR50 MĘŻCZYŹNI. 50 KILOMETRÓW I ZERO GWARANCJI, ŻE LAS BĘDZIE W DOBRYM HUMORZE. Bo TR50 to nie jest zwykła przejażdżka. Tu mapa nie podpowiada. Tu droga czasem znika. Tu podjazd potrafi nagle wyrosnąć dokładnie wtedy, kiedy nogi miały już zupełnie inne plany. A las? Las patrzy. I sprawdza, kto jedzie nogami, kto głową, a kto po piętnastu minutach zaczyna prowadzić bardzo poważne negocjacje z kompasem. Na tej trasie trzeba było liczyć. Kombinować. Wybierać warianty. Czasem zawrócić. Czasem zaryzykować. A potem jeszcze mieć siłę, żeby nacisnąć na pedały i powiedzieć sobie: DOBRA. JESZCZE TEN JEDEN PUNKT. I właśnie oni zrobili to najlepiej. MEDALIŚCI TR50 MĘŻCZYZN. 1. miejsce – Tomasz Stefański 2. miejsce – Mariusz Leśniowski 3. miejsce – Arkadiusz Justynowicz Panowie, ogromne gratulacje! Za nogę. Za głowę. Za zimną krew. Za decyzje podejmowane wtedy, kiedy każdy leśny dukt wyglądał już podejrzanie podobnie. Bo na Abentojrze zawsze się wygrywa. Czasem medal. Czasem
Podobno faceci nie pytają o drogę…
Podobno faceci nie pytają o drogę... Na szczęście na Abentojrze mają mapę. Choć... patrząc na niektóre czasy, mamy wrażenie, że kilku zawodników i tak postanowiło najpierw sprawdzić wszystkie możliwe warianty. TP25 to trasa, która szybko sprowadza na ziemię. Nie interesuje jej, ile przebiegłeś maratonów. Nie pyta, jaki masz zegarek. Nie robi wrażenia na niej nawet najdroższy kompas. Tutaj liczy się jedno. Czy potrafisz zaufać mapie wtedy, gdy podpowiada coś zupełnie innego niż własna intuicja. A kiedy po 25 kilometrach stajesz na mecie i wiesz, że nie zgubiłeś ani koncentracji, ani zimnej krwi... To satysfakcja smakuje podwójnie. Na podium stanęli dziś zawodnicy, którzy pokazali, że w rajdach na orientację szybkie nogi to dopiero początek. 1. miejsce – Sławomir Kuchciński 2. miejsce – Jarosław Bartczak 3. miejsce – Bartosz Hutek Panowie, ogromne gratulacje! Dziękujemy za sportową rywalizację, świetną atmosferę i za to, że po raz kolejny udowodniliście, iż w Abentojrze nie wygrywa
50 KILOMETRÓW. LAS. MAPA. DECYZJE. I ONE.
50 KILOMETRÓW. LAS. MAPA. DECYZJE. I ONE. TR50 nie pyta, czy masz jeszcze siłę. TR50 pyta, czy potrafisz jechać dalej, kiedy nogi już zrobiły swoje, mapa zaczyna wyglądać podejrzanie, a las w okolicach Nidzicy po raz kolejny szepcze: „Na pewno dobrze skręciłaś?” One odpowiedziały najlepiej, jak się dało. Jazdą. Walką. Wynikiem. Kilometry połknięte. Punkty odnalezione. Nidzickie lasy przeczesane. Podium zdobyte. To nie było pięćdziesiąt kilometrów zwykłej rowerowej przejażdżki. To była TR50 KOBIET. I patrząc na to podium, mamy tylko jedno do powiedzenia: DZIEWCZYNY, ALEŻ WY TO POJECHAŁYŚCIE! 1. miejsce – Olga Leszczyńska-Kowalska 2. miejsce – Anna Maksym-Cupała 3. miejsce – Aleksandra Heczko Ogromne gratulacje dla naszych medalistek! Bo w Abentojrze przygoda zaczyna się na starcie. Ale legendy… poznajemy dopiero na mecie.
TP25 nie wybacza przypadków.Podium!
Są trasy, które się przechodzi. Są trasy, które się pamięta. TP25 zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. 🌲 🌲 Las wystawił ocenę. Mapa podpisała protokół. A podium powiedziało wszystko. 🏆 TP25 nie wybacza przypadków. Tutaj liczy się odwaga, zimna głowa i umiejętność podejmowania właściwych decyzji wtedy, gdy każdy kolejny wybór może kosztować cenne minuty. Na tej trasie nie da się wygrać szczęściem. Na tej trasie zwycięstwo po prostu trzeba sobie odnaleźć. 🧭 25 kilometrów, dziesiątki decyzji, chwile zwątpienia i ta jedna satysfakcja, kiedy kolejny lampion pojawia się dokładnie tam, gdzie powinien. A na końcu... podium. 🏆 🥇 1. miejsce – Joanna Iłek 🥈 2. miejsce – Aleksandra Morawiak 🥉 3. miejsce – .Martyna Lindemann Ogromne brawa dla naszych zwyciężczyń! 👏❤️ Dziękujemy za piękną sportową rywalizację i za to, że pokazałyście, iż na Abentojrze siła nóg idzie w parze z chłodną głową, sprytem i determinacją. Do zobaczenia na kolejnych trasach! 🌲🧭💚
Dziękujemy, że przyjechaliście do Nidzicy!!!
I to właśnie dla takich chwil organizuje się Abentojrę. Dziękujemy, że przyjechaliście do Nidzicy. Za każdy uśmiech na starcie. Za każde odnalezione i... nieodnalezione lampiony. Za wspólne kilometry, rozmowy na trasie i historie, które będziecie jeszcze długo opowiadać. Dziękujemy tym, którzy walczyli o podium. I tym, którzy po prostu chcieli przeżyć dobrą przygodę. Bo Abentojra od zawsze była czymś więcej niż zawodami. To ludzie. To las. To mapa. To chwila, w której obcy sobie ludzie wracają z trasy jak dobrzy znajomi. Mamy nadzieję, że zabraliście z Nidzicy coś więcej niż medal, numer startowy czy zdjęcia. Mamy nadzieję, że zabraliście kawałek Abentojry. Do zobaczenia. Bo to wcale nie jest koniec. To dopiero początek kolejnej przygody.









